Syczenie to jeden z najbardziej jednoznacznych sygnałów ostrzegawczych w repertuarze kociej komunikacji, który wbrew powszechnym mitom nie jest wyrazem agresji ofensywnej, lecz reakcją obronną. Dźwięk ten powstaje poprzez gwałtowne wypychanie powietrza przez częściowo otwarty pyszczek przy uniesionym języku. Z ewolucyjnego punktu widzenia syczenie stanowi formę mimikry, naśladując dźwięki wydawane przez jadowite węże, co ma na celu odstraszenie potencjalnego napastnika bez konieczności wchodzenia w bezpośrednie starcie fizyczne.
Podstawowym podłożem tego zachowania jest strach, poczucie zagrożenia oraz obrona nienaruszalnej przestrzeni osobistej. Kot syczy w sytuacji, gdy czuje się osaczony, zdominowany lub gdy bodziec ze strony otoczenia przekracza jego próg tolerancji. W relacji z innym kotem może to oznaczać obronę kluczowych zasobów terytorialnych, brak wcześniejszej socjalizacji bądź lęk przed nieznanym osobnikiem. Sycząc na człowieka, zwierzę wysyła czytelny komunikat o konieczności natychmiastowego wycofania się i zaprzestania naruszania jego strefy komfortu.
Bardzo częstą, a zarazem bagatelizowaną przyczyną syczenia jest ból fizyczny i dyskomfort zdrowotny. Kot cierpiący na stany zapalne stawów, urazy mechaniczne, choroby układu moczowego lub silne bóle jamy ustnej staje się nadwrażliwy na dotyk oraz ruch w swoim otoczeniu. Syczenie staje się wtedy tarczą ochronną, która ma zapobiec przypadkowemu dotknięciu bolesnego miejsca przez opiekuna lub potrąceniu przez inne zwierzę domowe.
Zjawisko to bywa również skutkiem agresji przeniesionej, wywołanej silnym, nieosiągalnym bodźcem zewnętrznym. Jeżeli kot obserwuje przez szybę obcego drapieżnika na własnym podwórku i odczuwa silną frustrację z braku możliwości obrony terytorium, jego układ nerwowy pozostaje w stanie maksymalnego wzbudzenia. W takiej chwili nagłe podejście domownika lub innego kota może skutkować natychmiastowym przeniesieniem nagromadzonych emocji w postaci gwałtownego syknięcia, a nawet ataku.
